Jan Naturski – górnik, wizjoner i pionier polskiego „torpedowania” złóż naftowych
31 lipca, 2025Błądząc po obrzeżnych alejkach Cmentarza Rakowickiego, przypadkowo – choć w takich kwestiach
w przypadki raczej nie wierzę – natrafiłem na nagrobek inż. Jana Naturskiego, górnika, wizjonera i pioniera polskiego „torpedowania” złóż.
O jego tragicznej śmierci czytałem wielokrotnie, notowałem, archiwizowałem, a potem… zapomniałem. Wczoraj sam się przypomniał.
18 listopada 1936 roku na kopalni „Jutrzenka” w Lipinkach wydarzył się wypadek, który wstrząsnął całym przemysłem naftowym w Polsce. W czasie przygotowywania ładunku do torpedowania otworu doszło do potężnej eksplozji – 50 kilogramów dynamitu zniszczyło budynek kieratu i natychmiast zabiło Jana Naturskiego, jednego z najzdolniejszych i najbardziej wizjonerskich inżynierów górniczych swojej epoki. Zginął „jak żołnierz na posterunku”, jak napisali o nim współcześni, oddając życie podczas pracy, której poświęcił całą swoją energię i pasję.
Naturski urodził się w 1887 roku w Nowojowej Górze koło Chrzanowa, w ubogiej rodzinie chłopskiej. Jako czternastolatek rozpoczął pracę, by samodzielnie się utrzymać, a dzięki pracowitości i zdolnościom zdobył wykształcenie – ukończył gimnazjum matematyczno‑przyrodnicze w Krakowie, a w 1910 roku Akademię Górniczą w Leoben z odznaczeniem. Szybko stał się cenionym specjalistą. Pracował przy głębieniu szybów w Libiążu, przy rekonstrukcji trudnego szybu „Campi” w Bochni, a w czasie I wojny światowej na Węgrzech, gdzie budował kopalnie w Peczu tak skutecznie, że jeden z szybów nazwano jego nazwiskiem. Po powrocie do Polski kierował Towarzystwem „Tepege”, rozbudowując jego zakłady, a następnie
w całości poświęcił się przemysłowi naftowemu.
To właśnie w tej branży zapisał swoje najważniejsze osiągnięcia. Jako jeden z pierwszych w Polsce wprowadzał na szeroką skalę torpedowanie – metodę stymulacji wydobycia polegającą na kontrolowanych eksplozjach w otworach wiertniczych. To, co w USA rozwijało się od dziesięcioleci,
w Polsce dopiero zaczynało nabierać naukowych podstaw. Dzięki jego pracy wiele kopalń odzyskało wydajność – jak „Lipa” w Lipinkach, gdzie zwiększył produkcję z 42 do 52 cystern miesięcznie.
Naturski nie ograniczał się do praktyki – dzielił się wiedzą. Przez siedem lat wykładał na Akademii Górniczej w Krakowie, kształcąc przyszłych inżynierów. „Był człowiekiem czynu i żarliwej pasji” – wspominał jego kolega Maksymilian Fingerchut. Takie same cechy towarzyszyły jego kolejnemu projektowi. W Starzawie koło Chyrowa kupił starą kopalnię „Rosochy”, gdzie planował stworzyć nowoczesny ośrodek eksperymentalny dla rozwoju polskich metod odbudowy złóż roponośnych. Własnym kosztem i siłami rozpoczął przygotowania do uruchomienia zakładu, który miał być wzorowany na nowoczesnych rozwiązaniach z Alzacji i Hanoweru.
Nie zdążył doprowadzić tych planów do końca. Eksplozja w „Jutrzence” przerwała jego życie w wieku zaledwie 49 lat. Pogrzeb Naturskiego zgromadził na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie przedstawicieli przemysłu i nauki z całej Polski. Współcześni zapamiętali go jako człowieka „niezłomnego, ale serdecznego”, który łączył żołnierską twardość z dobrocią i empatią.
Damian Nowak / Biecz





